26 stycznia, przedstawiciele Miasta i Gminy Wieliczka odwiedzili Panią Helenę Zwolińską-Zawadkę, która świętowała swoje setne urodziny. Było spotkanie, które zostanie w sercu na zawsze.
W imieniu całej społeczności Miasta i Gminy Wieliczka serdeczne gratulacje oraz życzenia złożył Rafał Ślęczka - Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka. Burmistrzowi towarzyszył Sekretarz Gminy Marcin Idzi, a także Elżbieta Bujas – Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. Pan Sekretarz odczytał życzenia, a na ręce Jubilatki przekazał listy gratulacyjne od Wojewody Małopolskiego Krzysztof Jan Klęczar oraz od Prezesa Rady Ministrów Donald Tusk.
Podczas uroczystości życzenia złożyli także Stanisław Zych – Przewodniczący Zarządu Osiedla Sienkiewicza, Asnyka, W. Pola oraz Dorota Stec-Fus członek zarządu.
Pani Helena dorastała w domu wraz z czworgiem rodzeństwa: dwoma braćmi i dwiema siostrami. Gdy w 1941 roku zmarł jej tata, mając zaledwie 51 lat, świat tej rodziny nagle się zmienił. Mama wzięła wszystko na siebie. Żeby utrzymać dzieci, zajęła się handlem – Pani Helena do dziś pamięta, jak mama potrafiła wyruszyć pieszo aż do Wiśniowej, a potem wracać nocą z towarem.
Wojnę Pani Helena przeżyła w Wieliczce. Wspomina ją bez wielkich słów, ale w jej pamięci wciąż są obrazy, których nie da się „odłożyć na półkę”. Widziała okrucieństwo i tragedię ludzi. Pamięta też, jak bardzo chciało się wierzyć, że gdy Niemcy będą się wycofywać, oszczędzą niewinnych. Nie oszczędzili. W czasie wojny Pani Helena zaczęła pracować już w wieku 15 lat. Wspomina również, że część rodziny – bliższej lub dalszej – została zamordowana na Wschodzie.
Po wojnie, w 1957 roku, wraz z mężem wyjechała do Warszawy. Oboje pracowali w Zakładach Mechanicznych „Ursus” – mąż otrzymał nakaz pracy, a w Warszawie przyszło życie „od nowa”: praca, mieszkanie, codzienność. Tam urodziły się jej dwie córki, które do dziś mieszkają w stolicy. Pani Helena spędziła w Warszawie 55 lat, a do Wieliczki wróciła dopiero w wieku „osiemdziesięciu paru lat” – do siostry i do miejsca, które zawsze nazywała domem.
Ostatnie lata nie były dla niej łatwe: w wieku 93 lat przeszła zawał mózgu, a rok później udar. A jednak dziś, w wieku 100 lat, Pani Helena zadziwia jasnością myśli i spokojem.
Obsługuje smartfona, pamięta leki, które przyjmuje, i z niezwykłą uważnością opowiada o tym, co było dawno – i o tym, co wydarzyło się całkiem niedawno.
Zapytana o sekret długowieczności, odpowiada prosto: groch, fasola, kapusta, cielęcina – i nigdy się nie przejadać. Do tego ruch, gimnastyka, codzienna troska o siebie. Bez wielkich recept. Po prostu konsekwencja.
W dniu urodzin wyjątkowym momentem była Msza Święta odprawiona w mieszkaniu Jubilatki przez księdza Pawła z parafii św. Klemensa – specjalnie dla niej, w domowym cieple, wśród bliskich.
A na zakończenie Pani Helena powiedziała coś, co brzmiało jak najpiękniejsza puenta całego spotkania:
„Jak nie kochać tej Wieliczki”.
I naprawdę – trudno o prostsze, a jednocześnie bardziej poruszające słowa.
Pani Heleno, z całego serca życzymy Pani zdrowia, spokoju i sił na każdy dzień.
Dziękujemy za to spotkanie. Za historię, którą Pani niesie i za serce, które wciąż jest tutaj – w Wieliczce.








































